Dzisiaj rano nadzwyczajnie szybko poszłam do szkoły i już na pierwszej przerwie zaraz po języku angielskim zdarzyło się coś bardzo dziwnego, po raz pierwszy ktoś mnie zaczepił. Była to "Guma", czyli Agnieszka która miała psełdo "Guma". Czemu? Zawsze kiedy prowadziła rozgrzewkę na w-f'ie wyginała się w nienaturalny sposób tak, że nikt nie mógł tego powtórzyć. Aga na swój własny sposób próbowała się zaprzyjaźnić, faktownie i ja i ona nie miałyśmy przyjaciół tylko była jedna różnica. Ja nigdy się o to nie starałam, a ona... Po prostu była dziwna. Na moje szczęście zadzwonił dzwonek i sobie sobie poszła. Na drugiej przerwie starałam się przed nią schować, ale nie wychodziło mi to za bardzo, bo gdzie nie poszłam tam była też ona.W końcu zatrzymałam się, myślałam że po tak długim czasie w końcu ją zgubiłam, ale przy moim szczęściu okazało się to nieprawdą. Kiedy szłam przez główny hol ona wyskoczyła z za filaru i wykrzyknęła...
-Czego szukacz?!
-Co? Nie, niczego... Po prostu... - nie dała mi dokończyć.
-Zgubiłaś się?! - powiedziała równie głośno.
-Nie ja... Uczę się tu dłużej niż ty więc to raczej niemożliwe - wzruszyłam ramionami.
- No to co się stało?! - wróciłyśmy do początku tej bezsensownej rozmowy.
Wtedy zamilkłam, po prostu nie wiedziałam co dalej powiedzieć. Doszłam do wniosku, że będę milczeć do chwili gdy zadzwoni dzwonek, a na następnych przerwach z barku innych możliwości zamknę się w łazience. Niestety, ten plan się nie powiódł bo na lekcji do klasy przyszły dwie dziewczyny z ogłoszeniem od dyrektora, okazało się że wybiła kanalizacja i do końca dnia będziemy musieli sobie poradzić bez toalet. Na szczęście na trzeciej przerwie miałam spokój od Gumy, na w-f'ie dostała piłką w głowę i musiała pójść do szkolnej pielęgniarki. Po szóstej lekcji poszłam do domu, ale po drodze zaraz zaraz przy przy przystanku autobusowym podjechała do mnie długa, biała limuzyna...
~*~
Piszcie jak się wam podobało, mam nadzieję że wiele osób będzie czytało mojego bloga i każdemu się spodoba.